W 2025 roku polski sektor odnawialnych źródeł energii notuje rekordowy wzrost liczby małych instalacji OZE. Jak pokazują najnowsze dane Urzędu Regulacji Energetyki, w ciągu zaledwie 12 miesięcy liczba takich źródeł energii zwiększyła się o kilkanaście procent, a ich łączna moc zbliża się do 5 GW. Coraz więcej gospodarstw domowych, rolników i małych firm decyduje się na inwestycje w mikroinstalacje fotowoltaiczne, przydomowe wiatraki czy systemy biogazowe. Za tym trendem stoją nie tylko rosnące ceny energii, ale również potrzeba większej niezależności energetycznej, świadomość ekologiczna oraz dostępność dofinansowań.
Co jednak oznacza ta zmiana dla prosumentów? Czy nadal opłaca się inwestować w małe instalacje? Jakie wyzwania wiążą się z rosnącym nasyceniem sieci? W tym artykule przyjrzymy się bliżej skutkom dynamicznego rozwoju małych źródeł OZE w Polsce i odpowiemy na najczęściej zadawane pytania inwestorów.
W polskim prawodawstwie dotyczącym odnawialnych źródeł energii funkcjonuje kilka pojęć odnoszących się do skali instalacji. Do najważniejszych z nich należą mikroinstalacje, małe instalacje OZE oraz duże instalacje, czyli tzw. farmy OZE. W niniejszym tekście skupimy się na małych instalacjach, które z roku na rok zyskują na znaczeniu – zarówno jako źródło produkcji energii, jak i jako narzędzie zwiększające aktywność prosumencką.
Zgodnie z Ustawą o odnawialnych źródłach energii (Dz.U. 2015 poz. 478), mała instalacja OZE to instalacja o mocy zainstalowanej większej niż 50 kW, ale nieprzekraczającej 500 kW, przyłączona do sieci o napięciu niższym niż 110 kV i prowadzona przez wytwórcę, który nie jest przedsiębiorstwem energetycznym w pełnym zakresie. To rozwiązanie dedykowane podmiotom takim jak firmy, rolnicy, instytucje czy wspólnoty lokalne, które chcą produkować energię nie tylko na potrzeby własne, ale również w celu sprzedaży jej do sieci.
W praktyce małe instalacje OZE najczęściej opierają się na technologii fotowoltaicznej – są to instalacje dachowe lub gruntowe, montowane m.in. przez przedsiębiorców i gospodarstwa rolne. W coraz większym stopniu pojawiają się również pojedyncze turbiny wiatrowe o mocy kilkudziesięciu lub kilkuset kilowatów, a także małe elektrownie wodne, które znajdują zastosowanie w regionach górskich i nad ciekami wodnymi. Biogazownie rolnicze są szczególnie popularne wśród dużych gospodarstw produkcyjnych, a mikroelektrownie hybrydowe – łączące np. fotowoltaikę z wiatrem – stanowią uzupełnienie systemu tam, gdzie konieczna jest większa elastyczność źródeł.
Istotną różnicą pomiędzy małymi instalacjami a mikroinstalacjami jest ich potencjał produkcyjny. Małe instalacje pozwalają nie tylko na zaspokojenie potrzeb własnych, ale również na generowanie nadwyżek energii, które można sprzedawać w ramach systemu net-billing lub w drodze kontraktów PPA. Tym samym użytkownik takiej instalacji – tzw. mały prosument – zyskuje możliwość realnego wpływu na lokalny bilans energetyczny.
Mały prosument coraz częściej staje się lokalnym dostawcą zielonej energii, przyczyniając się do zwiększenia udziału OZE w miksie energetycznym gminy, regionu, a nawet całego kraju. To nie tylko inwestycja w niezależność energetyczną, ale także realny wkład w transformację klimatyczną.
Rok 2025 to kolejny etap dynamicznego rozwoju odnawialnych źródeł energii w Polsce – zwłaszcza w segmencie małych instalacji OZE. Według danych opublikowanych przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) w czerwcu 2025 roku, liczba małych instalacji przekroczyła 3 760 aktywnych podmiotów, a ich łączna moc osiągnęła ponad 5 GW. Oznacza to wzrost o 24% w porównaniu do roku 2024. Co więcej, produkcja energii elektrycznej z tych źródeł wyniosła 4,8 TWh, co stanowi ponad 18% więcej niż rok wcześniej.
Według danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE) z pierwszej połowy 2025 roku, liczba wytwórców małych instalacji OZE (MIOZE) wzrosła z 3 025 w 2024 roku do 3 761, co oznacza przyrost o 24%. Równocześnie łączna moc zainstalowana w tych instalacjach zwiększyła się z 4,03 GW do ponad 5,00 GW, co również stanowi wzrost o 24%. Wzrosła także sama produkcja energii – z poziomu 4,1 TWh w 2024 roku do 4,8 TWh w pierwszej połowie 2025 roku, czyli o 18%.
Źródło: URE, Raport kwartalny Q2/2025.
Z analizy danych regionalnych wynika, że największy przyrost liczby małych instalacji odnotowano w:
Wzrost liczby małych instalacji OZE w Polsce to nie przypadek – to efekt rosnącej świadomości energetycznej, korzystnych uwarunkowań ekonomicznych i zmian prawnych. Prosumenci indywidualni oraz przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na większe, bardziej wydajne instalacje nie tylko na własny użytek, ale również w celu sprzedaży nadwyżek energii.
Dynamiczny przyrost małych instalacji OZE to znaczący impuls dla transformacji energetycznej, ale jednocześnie poważne wyzwanie dla polskiej infrastruktury elektroenergetycznej. Operatorzy systemów dystrybucyjnych (OSD) coraz częściej napotykają przeciążenia sieci, trudności w bilansowaniu mocy oraz ograniczenia w przyłączaniu nowych instalacji – zwłaszcza tych powyżej 50 kW. W niektórych regionach kraju, m.in. w województwach mazowieckim, łódzkim i małopolskim, występują techniczne odmowy przyłączeń z powodu braku przepustowości sieci niskiego i średniego napięcia. Dodatkowym problemem jest brak cyfryzacji systemów OSD, który utrudnia efektywne zarządzanie energią rozproszoną i szybkie reagowanie na lokalne przeciążenia.
Jednym z najbardziej odczuwalnych skutków dla właścicieli instalacji OZE są tzw. wyłączenia nadnapięciowe. W słoneczne dni, gdy produkcja energii z PV osiąga szczyt, lokalny wzrost napięcia w sieci może prowadzić do automatycznego wyłączania falowników. To zjawisko nie tylko zmniejsza efektywność energetyczną, ale także powoduje realne straty finansowe dla prosumentów.
Aby przeciwdziałać tym problemom, OSD wdrażają programy modernizacji i digitalizacji sieci (smart grid), jednak tempo tych prac nadal nie nadąża za dynamicznym wzrostem liczby instalacji. Pojawiają się także projekty pilotażowe – np. testowanie dynamicznego zarządzania mocą w gminach przez PGE Dystrybucja – ale ich skala jest ograniczona.
W tej sytuacji rośnie rola magazynów energii, które pozwalają stabilizować sieć i przechowywać nadwyżki produkowanej energii. Równie istotne są lokalne inicjatywy, takie jak klastry energii czy obywatelskie społeczności energetyczne (OSE), które mogą przejąć część odpowiedzialności za bilansowanie zużycia i produkcji w skali lokalnej. To właśnie te rozwiązania – zdecentralizowane i elastyczne – stają się kluczowe dla utrzymania bezpieczeństwa energetycznego w erze OZE.
Rok 2025 wyraźnie pokazuje, że prosument nie jest już biernym uczestnikiem rynku energii, a jego rola rośnie z każdym miesiącem. Gospodarstwa domowe, rolnicy oraz przedsiębiorcy coraz częściej zarówno produkują, jak i magazynują oraz zarządzają energią w sposób świadomy i dostosowany do realiów rynku. Przyszłość prosumenta w Polsce oznacza większą integrację z systemem, elastyczność w korzystaniu z taryf i nowy wymiar uczestnictwa w transformacji energetycznej.
Wdrażane systemy taryf dynamicznych (Time of Use) umożliwią prosumentom dopasowanie zużycia energii do bieżących cen rynkowych. W połączeniu z inteligentnymi licznikami i narzędziami cyfrowymi użytkownicy zyskają realny wpływ na optymalizację zużycia i sprzedaży energii, co przełoży się na większe oszczędności.
Dzięki nowelizacji ustawy o OZE z 2025 roku wprowadzono możliwość tworzenia prosumentów zbiorowych, szczególnie we wspólnotach mieszkaniowych i spółdzielniach. Przyszłością może być także model prosumenta wirtualnego, czyli udział w produkcji energii z instalacji zlokalizowanej poza miejscem zamieszkania – np. poprzez crowdfunding farm fotowoltaicznych. To rozwiązanie szczególnie atrakcyjne dla mieszkańców bloków czy osób wynajmujących mieszkania.
Magazyny energii coraz częściej towarzyszą nowym instalacjom PV. Spadające ceny urządzeń i dostępność dopłat sprawiają, że autokonsumpcja może sięgnąć nawet 80–90%, co znacznie skraca czas zwrotu z inwestycji. Magazyn staje się dziś nie tylko dodatkiem, ale podstawowym elementem nowoczesnego modelu prosumenckiego.
W nowym modelu energetycznym prosument odgrywa rolę aktywnego uczestnika rynku, a nie tylko końcowego odbiorcy. Jego decyzje inwestycyjne wpływają na bezpieczeństwo energetyczne, lokalną samowystarczalność i ograniczenie emisji CO₂. Transformacja energetyczna „od dołu” – z udziałem prosumentów – to już nie przyszłość, ale teraźniejszość systemu elektroenergetycznego w Polsce.
Rekordowy wzrost liczby małych instalacji OZE w Polsce w 2025 roku nie jest tylko chwilową modą – to trwały trend, który zmienia oblicze polskiej energetyki. Z danych URE jasno wynika, że małe źródła energii odnawialnej (od 50 do 500 kW) odgrywają coraz większą rolę w bilansie krajowego systemu elektroenergetycznego, a ich znaczenie będzie tylko rosło.
Dla prosumentów to wyjątkowy moment – z jednej strony pojawiają się realne korzyści ekonomiczne, z drugiej rosną wymagania infrastrukturalne i kompetencyjne. Aby skutecznie wejść w ten świat, warto działać świadomie i strategicznie.
Dzięki rosnącej dostępności technologii i wsparcia finansowego, prosument w 2025 roku może stać się nie tylko odbiorcą energii, ale jej lokalnym producentem i menedżerem. Dobrze zaprojektowana inwestycja w małą instalację OZE to dziś jedna z najbezpieczniejszych i najbardziej przewidywalnych form lokowania kapitału w realną, zieloną przyszłość.